Mad gotuje zupy. A co więcej, nawet je później zjada. Ze smakiem. Zaprawdę powiadam wam, święto lasu :)
Na pierwszy ogień poszedł barszczyk, który w zasadzie zawsze mi jakoś smakował, no ale z racji tego, że jest zupą, i tak go nie lubiłam. Ostatnio zupy dostały dyspensę, więc barszcz jest już po całości pyszny.
Składniki na 4-5 porcji:
- litr bulionu
- 1/4 kapusty
- 6 ziemniaków
- koncentrat buraczany
- marchewka
- 1/2 pora (nie miałam, zamiast pora dałam cebulę)
- 4 buraki
- szklanka mrożonego groszku
- 10 dkg fasolki szparagowej
- szklanka śmietany (pół też wystarczy...)
- listek laurowy
- sól, pieprz
Buraki ugotować w łupinach, obrać, zetrzec lub pokroić w drobną kostkę. Do wrzącego bulionu włożyć oczyszczone i pokrojone warzywa: kapustę, marchew, ziemniaki, por/cebulę, fasolkę oraz dorzucić groszek i listek laurowy. Zagotować, aby warzywa zmiękły. Dodać buraki i 3-4 łyżki koncentratu, po ich dodaniu barszcz trzymać na ogniu jeszcze przez 5 minut, ale nie gotować. 3 chochelki zupy odlać do kubeczka, wymieszać ze śmietaną, dodać do reszty zupy. Doprawić do smaku solą i pieprzem (jak dla mnie sól była w ogóle niepotrzebna). Można podawać udekorowaną kleksem śmietany.
Przepis pochodzi ze Świata Kobiety nr 11/2010.






4 komentarze:
ależ ma kolor piękny!
To jedna z moich ulubionych zup. Uwielbiam z białą lub czerwoną fasolą :)
smakowita!
Asieja, z koloru jestem szczególnie dumna, bo jak wiadomo, barszcz lubi ciemnieć, a mój wyszedł extra-buraczkowy :)
Mikimama, następnym razem spróbuję dodać fasolę, w tej wersji musi być pyszna!
Paula- noooo ;)
dzięki, pozdrawiam!
Prześlij komentarz